Proponuję iść za ciosem. Niech każdy Polak ma bezpośrednio w dowodzie wpisaną informację o tym, jak został poczęty. Urzędnik powinien wiedzieć, że jedynym celem współżycia rodziców jego petenta nie była prokreacja albo, że podczas porodu zastosowano cesarskie cięcie.

Już niebawem informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia, znajdzie się w wewnętrznym systemie urzędów stanu cywilnego. Dostęp do tych danych będzie miało kilka tysięcy urzędników. A także sami zainteresowani po ukończeniu 18. roku życia.

Źródło: Dzieci z in vitro naznaczone urzędniczą bruzdą – Prawo i wymiar sprawiedliwości – GazetaPrawna.pl – wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki –

Reklamy