Nadciąga kataklizm. Nie, nie chodzi o wybory. Są ludzie, którzy mają gorsze problemy. Patricia – podobno najsilniejszy huragan w dziejach zbliża się do Meksyku. Wybory ani ich wynik kataklizmem nie będą. Dlaczego?

Dzisiejsze wystąpienie Ewy Kopacz dowodzi, że Platforma ciągle nie rozumie, że ciepła woda już nie wystarczy. Honorowa porażka mogłaby pomóc jej zbudować silną i dynamiczną opozycję z dobrą pozycją do powrotu za 4 lata, ale… Kto miałby to pociągnąć? Ludzi z charyzmą w Platformie nie widać nie tylko dlatego, że przed wyborami zesłała Sikorskiego na wygnanie a Niesiołowskiego ukryła w tej samej szafie, w której PiS ukrył Macierewicza. Po prostu ich tam nie ma.

PiSowi udało się przekonać, że jest jedyną alternatywą dla nijakości, ośmiorniczek i afer podsłuchowych. Trudno powiedzieć na ile to zasługa ludzi Kaczyńskiego a na ile braku wyobraźni jego rodaków. Jedno jest pewne – niezależnie od tego, kto będzie premierem albo prezydentem to Jarosław będzie poruszał trybikami. Prezydent o tym nie zapomina.

A pozostali? Podobno miejsca wystarczy dla wszystkich. Sondaże mówią, że przedwyborcze szarpnięcie Kukiza, posługującego się teatralnie patetycznym i niezbyt logicznym, ale ostrym językiem przynosi efekty.

Polacy mają jednak już innego bohatera. Okazało się, że lewica to nie tylko Palikot z wielkim penisem (gumowym), blondynki oraz Miller i inni kolesie z PZPR, którzy zorganizowali się w Zjednoczoną Lewicę. Lewica zyskała wiarygodną twarz Zandberga, który być może rzutem na taśmę wprowadzi Razem do parlamentu.

Petru mówi na tyle sensownie, że jednym przypomina ich własną naiwność, kiedy zaufaniem obdarzyli Platformę a pozostałym przypomina zaufanie, jakiego nie udało im się wówczas zdobyć. Człowiek w strachu zachowuje się róznie. Cóż, jeśli się boją to szanują.

Zawiódł natomiast Korwin. Zamiast przed wyborami opowiadać bajki o Hitlerze, atakuje pierwszoplanowy duet na obcasach. Czyżby dorósł?

Nie można oczywiście lekceważyć przyszłego PSLu, który podobno nie z każdym będzie chciał wejść w koalicję. Cóż, sporo o wiarygodności tych słów mówi fakt, że musiały paść.

Czy wybory oznaczają, że w poniedziałek obudzimy się w innym kraju? Nie, w innym kraju obudzą się pewnie prezesi firm skarbu państwa i Lis, którego wyrzucać na bruk chcą już nawet ludzie Platformy. Zaraz, Dorn człowiekiem Platformy? 🙂 Tak, czy inaczej ci ludzie przygotowali się na zmiany. A my? W dobie swobodnego dostępu do informacji chyba nie musimy. Bo polityka jest coraz bardziej faktem medialnym.

Reklamy