Rzeczpospolita odkryła niedawno, że Polacy nie chcą u siebie obcych. Coś tam policzyli, kogoś zacytowali i tak im wyszło. W ten sposób szacowna gazeta osiągnęła poziom Michaela Smitha, który dowiódł, że użądlenie pszczoły w penisa jest bolesne. Poświęcenie biologa zostało nagrodzone przez Annals of Improbable Research i naukowiec w pełni zasłużenie otrzymał swojego Nobla. Ig Nobla. Tymczasem jedyną nagrodą dla Rzeczpospolitej jest to, że porównuję ją z gazetą… A przecież wiemy, co tzw. patrioci myślą o Gazecie, prawda? Ale nie o to chodzi. Nie chodzi nawet o to, że nie potrafimy skręcać i robimy to egoistycznie. Prawdę powiedziawszy, widząc ten artykuł, byłem przekonany, że nasz status światowej montowni jest zagrożony. Na szczęście okazuje się, że nasz egocentryzm nie wywiera negatywnego wpływu na sukces gospodarczy, w którego oparach jesteśmy głęboko zanurzeni, wyprzedzając Wielką Brytanię.Nie silcie się więc Niemcy. 1000 lat nie daje Wam prawa do oceny sąsiada. Rozpętaliście wojnę i macie brzydkiego kanclerza, więc milczcie.

leo-major-3
Leo. Sierżant, Major, bohater i Kanadyjczyk w jednym.

My jesteśmy dzielniejsi i bardziej empatyczni niż Léo Major w pojedynkę wyzwalający holenderskie miasto. Bo każden jeden Polak w swej głęboko słowacko-mickiewiczowskiej naturze jest po prostu wzorem empatii. BTW to chyba jakieś fatum, że nasz wieszcz narodowy nazwiskiem nawiązuje do góralskiego państewka, które nas napadło wspólnie z Niemcami w 1939… Chociaż mogło być gorzej. A może nie mogło? Zna ktoś nazwisko Rosyjski albo Niemiecki? Czesi mają Nemca. Znowu ci Czesi… U nas wiadomo – sami Polacy. No chyba, że Cyganie albo Żydzi.

Ale do rzeczy. Pospolitej oczywiście. Bo my rozumiemy, jak nikt inny. Jeżeli ktoś zgwałci kobietę, my go rozumiemy, oskarżając kobietę o to, że miała na sobie zbyt krótką spódniczkę i w ogóle szlajając się w nocy po parku pewnie liczyła na to, co ją spotkało. My nawet tych Niemców rozumiemy wojennych, bo wiadomo – to powstańcy w 1944 zburzyli Warszawę. A przede wszystkim – i to jest najtrudniejsze – rozumiemy sami siebie. Wyobraźmy sobie, że nasz kiepsko skręcający kolega ma wypadek i spóźnia się na spotkanie. Czy to jest pierwsza myśl, która nam do głowy przychodzi? O nie. My w tym momencie rozumiemy siebie samych. No bo wiadomo – za późno wyjechał a w ogóle dlaczego jeździ takim rzęchem? Pewnie dlatego, ze nas nie szanuje. A kiedy sami staniemy w nagłym korku i się spóźnimy? Jebani drogowcy znowu coś rozkopali a inny jebany debil miał wypadek… Tak, to naprawdę nie przypadek, że hasło jednej z częściej oglądanych przez nas reklam brzmi „brawo ja”.

Reklamy