Playboy się zepsuł i kończąc z golizną postanowił inspirować się Snapchatem, którego podobno namiętnie używa dzisiejsza młodzież. Nie znam się, ale myślę, że kiepskie czasy nastały, jeżeli ludziom trzeba wyjaśniać o co chodzi na zdjęciu z okładki Playboya. Polacy przeżywają jednak szok kulturowy w związku z czymś zupełnie innym. Wybierając partię, której przedstawiciele chcą ratować Polskę przed emigrantami, chcącymi mieszkać w Niemczech, jasno wskazali swoje priorytety. Najważniejszy jest strach. Wiadomo jednak, że nasz naród potrafi jak mało który podnosić się z kolan. Pewnie dlatego, że często klęka. Ostatnio kilkadziesiąt milionów ludzi pomiędzy Odrą a Bugiem otrząsnęło się z lęku i zawyło z zachwytu po tym jak bohaterscy pracownicy firmy ochroniarskiej ujęli w Zgorzelcu Syryjczyka. Ha! – krzyczał dzielny naród palcami swoich internetowych intelektualistów – jesteśmy gotowi! No i jacy mądrzy. Nie pozwolimy, żeby nam jakiś muzułmanin głowy ucinał!

Bo to jest Polska
Bo to jest Polska

Najpierw okazało się, że w Polsce mogą legalnie przebywać Syryjczycy. Serio. Mieszkają tutaj od dawna. Są lekarzami, naukowcami, kucharzami… Miejsca tam sporo, ale nie mieściło się to we łbach karków z agencji o polskawo-zachodniobrzmacej nazwie Fenix, którzy zaatakowali spacerującego ulicami Zgorzelca niewinnego mężczyznę o śniadej karnacji. No bo wiadomo – śniada karnacja jest czerwony kapelusz i nikt o śniadej karnacji niewinny nie jest. Karki zrobiły sobie więc zdjęcia z napadniętym przez siebie człowiekiem, dzięki czemu zostały powszechnie uznane za bohaterów. Zresztą to wcale nie są takie zwykłe karki. Jest wśród nich weteran czyli człowiek, który dla kasy pojechał rozp… to znaczy wprowadzać demokrację w Iraku a teraz dla lansu ściga ludzi na ulicach swojego miasteczka. „Bo to jest Polska”. Wszystkiemu z niedowierzaniem przyglądał się ochroniarski pies. Będąc owczarkiem niemieckim mógł tego nie rozumieć.

To wszystko jednak pół biedy. Po raz kolejny okazało się bowiem, że nie potrzebujemy uchodźców i sami potrafimy ucinać głowy. Tym razem społeczeństwo zawyło z bólu. Jakże to? Polak, katolik…? Musi jakiś farbowany. Może Żyd? Szczęśliwie świadomość klasowa naszego społeczeństwa jeszcze raz wyszła z opresji obronną ręką. Okazało się, że sprawca jest poetą i pracuje w bibliotece. Czyli wiadomo – prounijny lewak, ateista, leming, wegetarianin. Po prostu Polak gorszego sortu.

P.S. Jarosław też pracował w bibliotece

Reklamy