220px-Unabomber
Ted – pierwszy Kaczyński, który budził lęk

Policja nasza państwowa (a może już narodowa?) stoi w rozkroku jak Guliwer podczas przemarszu wojska. Z jednej strony naraża się wadzy, zatrzymując naruszającą prawo córeczkę pewnej radnej, specjalizującej się we fryzjerstwie a z drugiej – osiąga coraz większą sprawność w łapaniu terrorystów. Po wrocławskim pasażerze komunikacji miejskiej przyszedł czas na warszawskich anarchistów. Podobno kolejnym krokiem będzie… wprowadzenie zakazu zgromadzeń. Z pewnością nie dotknie on ONR, który dzięki krótkim spodenkom tak dobrze komponuje się z wystrojem kościołów, że staje się niedostrzegalny. Ludzie nie rozumieją i mówią o łączeniu zła z dobrem. Tutaj chyba jednak zachodzi wzmacnianie zła złem. Podobnie jak w Łazach, gdzie spod kościoła porwano dziecko. Albo w Toruniu, gdzie Tadzio Rydzyk konsekrował swoją wyciskarkę do cytrusów i umieścił swój lisi pyszczek na witrażu. Kościoły są potrzebne nie tylko Rydzykowi, porywaczom i „patriotom”. Z okazji Dnia Matki katolicy i motyle wymaszerowali na ulice, co niektórzy odebrali jako bunt przeciwko władzy PiSu. Nie, takiego buntu nie będzie. I powiedzmy sobie szczerze – paru klechów potrafi zgromadzić większą ilość ludzi niż Kijowski, Petru, Schetyna i Zandberg razem wzięci. Bo paru klechów ma za sobą tysiąc lat przyzwyczajenia (nazwanego tradycją) i lęk przed piekłem. A Polacy mają lęk we krwi. Przykład studenta z Poznania pokazuje, że udało się już go przenieść na dzieci, które płaczą na widok ludzi, wyglądających na obcokrajowców. A to dopiero początek…

Reklamy